[Berlin] Kawiarnia "Linde"

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Go down

[Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Johann Blankenburg on Sob Lip 12, 2014 7:50 pm

Urocza kawiarenka, znajdująca się spory kawałek od centrum miasta. Właśnie dzięki temu jest często odwiedzana przez gości, którzy chcą odpocząć od zgiełku i gwaru zatłoczonych ulic. Zawsze panowała tu spokojna, miła atmosfera i mimo wojny rozgrywającej się za wschodnią granicą, nadal tak pozostało. Wystrój nie jest skromny, ale nie ma także zbytniego przepychu. Miejsce idealne dla ludzi ceniących prywatność, gdyż sala rzadko kiedy bywa pełna.

Nieczęsto bywał w takich miejscach. Może dlatego, że nie przepadał za kawą. Miała zawsze taki gorzki posmak, nawet, jeśli wsypało się kilka łyżeczek cukru. Mimo to, raz na jakiś czas odwiedzał różne kawiarnie, chyba bardziej z braku konkretnego zajęcia, niźli chęci wypicia czegoś.
Johann spokojnym krokiem przekroczył próg i wszedł do skąpo oświetlonej sali. Ten rodzaj oświetlenia miał zapewne tworzyć odpowiedni klimat, bo przecież nierzadko cztery ściany tego typu służą młodym ludziom do spotkań, w założeniu romantycznych. Może jest w tym jakiś głębszy sens. Mężczyzna odetchnął głęboko, wypełniając nozdrza unoszącym się w powietrzu zapachem kawy. Jego, swoją drogą, też nie lubił. Następnie rozejrzał się po kawiarni, przyglądając się nielicznym ludziom. Zajęte stoliki były obsadzone raczej kilkoma osobami.
Jego spojrzenie zatrzymało się na młodym chłopaku w mundurze Wehrmachtu. Gdy podszedł bliżej, oznaczenia "poinformowały" go, że to szeregowiec. Czyżby na kogoś czekał? Nieważne.
Obersturmführer miał mieszane uczucia, jeśli chodziło o regularną armię. Wiele było w niej niedociągnięć, ale - jak pokazali w ostatnich miesiącach - potrafią wykonać swoją robotę porządnie. Tak, niech oni zajmą się walką, resztę mogą wykonywać bardziej kompetentni ludzie.
Podparł się rękami o oparcie krzesła, które stało przy stoliku chłopaka i zapytał najbardziej kulturalnym tonem, jaki wielu kiedykolwiek słyszało:
- Nie będziesz miał nic przeciwko, jeśli się dosiądę, prawda? - uśmiechnął się lekko.
Skoro los zesłał mu szeregowca, to można by się dowiedzieć, jak wyglądała wojna na pierwszej linii frontu. Zakładając, że chłopak brał udział w Fall Weiss.
I nie, nie zamierzał zwracać się do niego per "pan", nawet pomimo tego, że pierwszy raz widział go na oczy. To w końcu tylko szeregowiec.
avatar
Johann Blankenburg
Admin

Narodowość : Niemiec, a jakże!
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 02/05/2014
Skąd : Z Mordoru. <3

Zobacz profil autora http://parabellum.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Oskar Weigand on Sob Lip 12, 2014 8:16 pm

Urocza, spokojna kawiarenka. Jedno z niewielu miejsc, gdzie nie czuło się faktu, iż trwała wojna. Nie jednego młodego mężczyznę zabierano na front. By walczył za ojczyznę… Oskar był jednym z nich. Tych osób, które walczyły na froncie od pierwszych bitew. No, ale nie o tym teraz mowa…
Chłopak niedawno wrócił z frontu. Dostał przepustkę i oczywiście przyjechał do swojego kraju. Tutaj czuł się najlepiej. Jednak nie zostało mu wiele czasu. Mimo wszystko, w tym właśnie momencie postanowił posiedzieć tutaj. Spokojnie, nie chcąc patrzeć znów na cierpienie ludzi. Miał dosyć… Zamknął oczy, pijąc kawę. Uprzednio także jadł, jednak zdążył zakończyć posiłek. Cieszył się z pobytu tutaj. Spojrzał ze spokojem w okno. Mimo wszystko, nauczył się jednego… Nie okazywania w oczach bólu z powodu zabijania i takie różne. Uśmiechnął się do siebie lekko. Oj tak… Widok Berlina. Zdecydowanie przyjemnie się człowiekowi robi na sercu.
Po chwili, Oscar poczuł, jak ktoś obok niego stoi. Spojrzał w ową stronę nieco zdziwiony. Człowiek z SD? Oho… Niezbyt dobrze. Mimo wszystko, młodzieniec posłał mu nikły uśmiech i skinął głową.
-Ja. Bitte.-odpowiedział dość przyjemnym głosem.
Taki bowiem właśnie miał. Sam do teraz nie wiedział, jakim cudem trafił na wojnę. No ale nic. Interesować się zaczął, to i się nie sprzeciwiał. Upił spokojnie łyk kawy. Pod jego nogą leżał spory plecak.
avatar
Oskar Weigand

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 11/05/2014
Skąd : Hamburg, Niemcy.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Gość on Nie Lip 13, 2014 8:14 pm

Była w tym absolutnie dobra. W sprawianiu pozorów normalnej kobiety. Widząc ją przy jednym ze stolików miejskiej kawiarni, zadbaną i elegancką, z łagodnym uśmiechem na twarzy, nogą założoną na nogę, trzymającą w dłoni lekko zgiętą codzienną gazetę, można byłoby uznać ją za żonę bogatego mężczyzny, czy też bardziej młodą wdowę, dziedziczącą po nim cały majątek. Lubiła się obnosić tym, na co musiała pracować miesiącami, aby chociaż na krótką chwilę poczuć się jak dama z dobrej rodziny.
Czytała dziennik, unosząc go nad filiżanką kawy. Lubiła mieć pojęcie, co się wokół niej dzieje, a tym bardziej wiedzieć, o czym mówią inni. Czasy były takie, że działo się dużo – po prostu nie chciała dać się zaskoczyć. Jednak tym razem się zawiodła. Nudy, aż musiała zacisnąć silnie szczęki, aby nie ziewnąć. Pozory, pozory! Damie nie wypada! Złożyła gazetę wpół i przeszła do równie interesującego zajęcia – obserwowania ludzi w kawiarni. Wszyscy sprawiali wrażenie spokojnych i odrobinę zaspanych, kiedy nią niemal rzucało. Nie potrafiła wysiedzieć w ciszy zbyt długo. Właściwie to nigdy nie przepadała za tego typu miejscami, ale cóż – trzeba było kiedyś pochwalić się nową sukienką, nawet gdy podziwiać ją mają przypadkowi ludzie. Pod materiałem białego kitla mało kto dostrzeże jej uroki.
W pobliżu dostrzegła młodego mężczyznę w mundurze, całkiem przyjemnego dla oka. Jak wiadomo - za mundurem panny sznurem, a Ann nie była przynajmniej pod tym względem odmienna od reszty kobiet. Usiłowała załapać z nim kontakt wzrokowy, chcąc zapewnić sobie odrobinę rozrywki. Wydawał się być niewinny, co może było zasługą jego wieku. I wtedy jej plan zniszczył pewien jegomość. Och, również w mundurze. Dosłyszała ich słowa, nie wiedząc czemu przypisując sobie do nich charakter właścicieli, dopisując sobie ich osobowości, zapewne znacznie różne od rzeczywistości.
Pociągnęła łyk z białej filiżanki, delektując się chwilę smakiem kawy, jednak nie spuszczając obu mężczyzn z oczu. Zastanawiała się, który pierwszy zwróci na nią uwagę. Na białej porcelanie dostrzegła ślad czerwieni, co przypomniało jej, że to pora poprawić makijaż. Z czarnej kopertówki dobyła szminki i obserwując swe odbicie w szybie kawiarni, pociągnęła nią usta. O i wtedy jeden z nich przypadkowo, bądź celowo zwrócił głowę w jej stronę. Czekała na ten gest wystarczająco długo, ale zdobyła się na subtelny, niby od niechcenia uśmiech.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Johann Blankenburg on Pon Lip 14, 2014 12:02 am

Wobec takiej odpowiedzi, Johann usiadł na krześle naprzeciw chłopaka i przez chwilę, acz nienachalnie, mierzył go wzrokiem. Nie wyglądał na wyróżniającego się z tłumu, wśród szeregu innych żołnierzy zapewne nie zwróciłby na niego większej uwagi.  Ot, młody, którego - znając życie i prawa wojny - pewnego dnia zakopią gdzieś w ziemi pod przydrożnym drzewem, pozostawiając w tamtym miejscu symboliczny, wykonany na szybko krzyż. Wydaje się rzeczą niesamowicie przykrą, że wiele wartościowych jednostek zginie w taki sposób. Ale tak się rządzi świat, nie można nad tym rozpaczać!
Wyciągnął dłoń w stronę nieznajomego.
- SS-Obersturmführer Johann Blankenburg - przedstawił się tonem równie kulturalnym, co przedtem zadał pytanie. Przyjazny - można by rzec - uśmiech nadal nie opuszczał twarzy mężczyzny.
Stwierdził, że nie będzie od razu pytał o Polskę i udział żołnierza w niedawno zakończonej kampanii. To może poczekać, przecież mają dużo czasu. A przynajmniej on ma, chłopak będzie się musiał dostosować. Johann zastanawiał się równocześnie, czy coś zamówić. Zważając jednak na drażniący go zapach kawy, postanowił na razie odpuścić. Ewentualnie, wróci później do tego pomysłu.
W międzyczasie spojrzenie o specyficznym błysku ponownie rozpoczęło swoją wędrówkę po sali. Na dłuższą chwilę zatrzymało się na kobiecie zajmującej miejsce nieopodal okna. Dama najwyraźniej je odnotowała, co potwierdził jej nikły uśmiech. Nie takie było założenie, ale skoro się stało, to porucznik także uśmiechnął się do nieznajomej. Wyglądała na majętną, poważną osobę i sam widok można było zdecydowanie zaliczyć do tych przyjemnych. Uchylił czapkę wobec niej, po czym z powrotem przeniósł wzrok na szeregowego. Nakrycie głowy natomiast zostało odwieszone na poręcz krzesła. SS-man przypomniał sobie, że kultura wymaga siedzenia przy stole bez niego.
avatar
Johann Blankenburg
Admin

Narodowość : Niemiec, a jakże!
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 02/05/2014
Skąd : Z Mordoru. <3

Zobacz profil autora http://parabellum.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Oskar Weigand on Pon Lip 14, 2014 3:13 am

Oskar obserwował ze spokojem i lekkim uśmiechem na twarzy, mężczyznę, który się do niego dosiadł. Ciekawe. Z pewnością chciał jakiś informacji od młodzieńca. Bo jakoś nie chciało się wierzyć, że ten człowiek, kimkolwiek był, należał do postaci, które dosiadają się do ludzi ot tak. Nie człowiek z SD. W to Oskar nie wierzył. Mimo wszystko, cały czas uśmiechał się dość przyjaźnie. Czekał. Na co? Na pytania, które tamten na pewno zada. W stu procentach.
Młodemu szeregowemu nie spieszyło się nigdzie. Miał czas by, jakby coś, posiedzieć tutaj nieco dłużej. Wolał to miejsce, niż pole bitwy. Zdecydowanie. Tego drugiego nie lubił. A bo kto lubi? Jacyś psychopaci... Chociaż najczęściej tacy siedzieli na tyłkach, w swoich biurach i jedynie wydawali rozkazy. Tym samym również wypełniali papiery. A co jest najśmieszniejsze? Umywali ręce. Nie walczyli. Zabawne.
-Oskar Weigand. Szeregowiec Wehrmachtu. -przedstawił się również kulturalnym tonem, lekko podnosząc z krzesła i podając dłoń mężczyźnie.
Następnie puścił dłoń Johanna i usiadł z powrotem. Wziął do ręki kubek z kawą i upił łyk. Zwrócił uwagę na kobietę, w którą teraz wpatrywał się mężczyzna. Ah, no tak... Uśmiechnął się i wrócił do swojej kawy. Zaśmiałby się, ale nie wypadało. Postanowił czekać, aż jego towarzysz się odezwie. W końcu chciał to zrobić. Zerknął na odwieszany kapelusz
avatar
Oskar Weigand

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 11/05/2014
Skąd : Hamburg, Niemcy.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Gość on Pon Lip 14, 2014 7:32 pm

"Tylko tyle?" - Zdążyła pomyśleć, gdy mężczyzna odwzajemnił uśmiech. Była nieco zawiedziona. Najwyraźniej spodziewała się po mężczyznach nie wiadomo czego, a jej wymagania nie zostały zaspokojone. Przeniosła wzrok ponownie na okno, obserwując przechodniów. Widok równie mało interesujący, co brzydki. Szarzy ludzie, niewyróżniający się niczym, ze spuszczonym wzrokiem, zajęci swoimi myślami. Nie podzielała ich pesymizmu. Dni bywały oryginalne, każdy przynosił coś innego, kto jak kto, ale ona nie miała prawa narzekać.
Wróciła wzrokiem do wnętrza, gdyż to zdało się jej bardziej godne uwagi. Poza tym na ulicy, choć rzadko uczęszczanej, nie było panów w mundurach. Dziwne to miała do nich podejście. Niby ich obecność nie kojarzyła się z niczym dobrym, ale w ich posturze kryła się pewnego rodzaju duma, wobec której Ann nie potrafiła przejść obojętnie. Zresztą nie chciała, aby wyjście do kawiarni, tak u niej niespotykane zakończyło się tak szybko.
Podniosła się, wyjmując ze swojej cygaretki pojedynczego papierosa, a następnie chwytając go delikatnie między palec środkowy, a wskazujący. Podeszła do nich, zostawiając za sobą filiżankę z niedopitą kawą a jakże! Gdzie tam, że damie nie wypada zagadywać do przypadkowych mężczyzn! Przecież była w potrzebie! Tym tokiem rozumowania, stanęła obok, dłonią opierając się o blat ich stolika.
- Przepraszam... Czy któryś z panów mógłby wesprzeć mnie ogniem? - Zapytała grzecznie, mierząc każdego z osobna czujnym spojrzeniem zza uniesionej brwi. Tak, z pewnością wyszłaby z domu bez zapałek, dobre sobie! Cóż, to drobne kłamstewko chyba nigdy nie zostanie rozszyfrowane... - Odpoczynek przy kawie po spełnionej służbie? Co słychać na froncie? - Przy drugim pytaniu zwróciła się ku młodszemu z mężczyzn, mając nadzieję, że dobrze rozpoznała jego ubiór. Pytanie padło niby od niechcenia, jakby usiłowała zająć im chwilę, podczas poszukiwań mężczyzn o źródło ognia.

Gość
Gość


Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Johann Blankenburg on Pon Lip 14, 2014 9:46 pm

Oczywiście, że miał w tym wszystkim swój cel. Inaczej pewnie usiadłby przy osobnym stoliku, zajmując się swoimi myślami. Chciał się dowiedzieć czegoś o odczuciach na temat wojny z widoku zwykłego szeregowca. Nie liczył rzecz jasna na ich szczery opis, bo tylko głupi opowiadałby funkcjonariuszowi SD o swoich wątpliwościach na temat sensu tego wszystkiego. Samobójstwo. Johann był pewien, że spora część tych młodych ludzi nie widzi celu. Propaganda działa i ma się dobrze, ale są jednostki, które potrafią na to wszystko spojrzeć trzeźwo. Nawet wśród "świeżych" umysłów, bardziej podatnych na jej działanie.
Liczył bardziej na relację z pierwszej linii frontu. Sensowną, krótką, zwięzłą. Sam był już w Polsce i widział, jak to wszystko wygląda, ale przecież nie brał udziału w żadnej bitwie. Nie tędy szła jego droga. Siły wyższe ściągnęły go jednak z powrotem do Rzeszy, lecz nie na długo. Słyszał o powrocie do Gubernatorstwa, gdzie miałby pomagać w zaprowadzaniu nowego porządku, acz zdawał sobie też sprawę, że plan ten jest "suchy" i równie dobrze mogą posłać go w zupełnie inne miejsce.
Nazwisko chłopaka skojarzyło mu się z tamtym francuskim generałem, którego imienia akurat nie pamiętał.
- Powiedz, Oskarze, brałeś udział w ataku na Polskę? - Zapytał spokojnie po chwili milczenia. Zakładał, że otrzyma odpowiedź twierdzącą, bo nie widział powodu, dla którego zdrowego, młodego mężczyzny mieliby nie wysyłać na front.
Kątem oka dostrzegł, jak kobieta, z którą chwilę wcześniej nawiązał kontakt wzrokowy, wstaje i odchodzi od swojego stolika. Zmierzała w ich kierunku, co poniekąd zaskoczyło Johanna. Nie narzekał jednak, bo nie było ku temu powodów.
- Ależ oczywiście. Kobiecie się nie odmawia - stwierdził, po czym wyjął z kieszeni srebrną, grawerowaną zapalniczkę. Zawsze miał ją przy sobie, bo papierosy były jego nieodłącznym "kompanem". Odpalił jej papierosa (powtórzenia D:<), a następnie schował przedmiot z powrotem. Uznał przy tym, że sam chętnie by zapalił, ale ostatecznie czynność ta może poczekać.
Kawa po służbie? Cóż, chyba nie, z dwóch powodów. Pierwszym był istotny wygląd ostatnich jego dni. Tej służby praktycznie nie było, bo tu w Berlinie każdy miał już obsadzone zajęcie i dla niego niewiele co można było znaleźć. Nagląca sprawa, która go tu wróciła, dała się załatwić na tyle szybko, że mógł sobie zrobić parę wolnych dni zanim ci ważni ludzie zdecydują się, co dalej z nim począć. Drugim był po prostu fakt, że Johann nie lubił kawy. Nie odpowiedział więc, stwierdzając, że oba pytania mogły być skierowane do Oskara.
avatar
Johann Blankenburg
Admin

Narodowość : Niemiec, a jakże!
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 02/05/2014
Skąd : Z Mordoru. <3

Zobacz profil autora http://parabellum.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Oskar Weigand on Wto Lip 15, 2014 1:00 pm

Żołnierz zajął się kawą. Zdecydowanie wolał to zrobić, zwłaszcza patrząc na fakt, iż zachowanie ludzi go rozbawiało. No ale nic. Młodzieniec odetchnął głęboko uspokajając się. Mimo tego, chłopak cały czas miał przyjemny uśmiech na swej twarzy.
Oskar, słysząc pytanie swego towarzysza, wreszcie zrozumiał jaki cel Johann miał w podejściu do niego. Więc o to chodziło... Cóż, ten fakt nieco zbił chłopaka z tropu. Odkaszlnął nieco zdziwiony.
-Czy brałem udział? Owszem. T...-i tu przerwał.
Akurat w tym momencie podeszła jakaś kobieta. Ta, na którą patrzył Johann. Nie lubił opowiadać o tym, co się działo na froncie. Jak Johannowi jeszcze mógł, tak cywilowi? Nie. To nie dla nich. Nawet nie zdają sobie sprawy jakie piekło tam jest. I wolał nie opowiadać o śmierci ludzi, którzy wojny nie chcieli. Westchnął ciężko i dopił kawę do końca. Wpatrzył się w kubek. Niegrzecznie było jednak nie odpowiedzieć na pytanie.
-Ja. Odpoczynek przed powrotem.-uśmiechnął się lekko.-A na froncie... To co na froncie, Panienko. Krew, flaki, huki i śmierć.
Przyjazny głos dziwnie nie współgrał z tymi słowami. Ale cóż począć? Sam Oskar wyglądał jakby go to nie ruszało, choć w środku rozpaczał. Że musiał walczyć za takiego Adolfa. Ale na głos tego nie powie. Wolał trochę pożyć...
avatar
Oskar Weigand

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 11/05/2014
Skąd : Hamburg, Niemcy.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Johann Blankenburg on Pon Wrz 01, 2014 5:40 pm

Nieznajoma po odpaleniu papierosa podziękowała i, zapewne z jakiegoś ważnego powodu, pożegnała się. Udała się w stronę wyjścia, opuszczając kawiarnię.

***

Czyli tak, jak się spodziewał.
Zastanowił się raz jeszcze nad zamówieniem czegoś. Może by whisky lub koniak? Albo stary, dobry schnapps? Ale to zaraz. Teraz, kiedy kobieta odeszła, mogli swobodnie prowadzić rozmowę na wszelkie tematy, na które Johann chciał rozmawiać.
- Front to musi być naprawdę wspaniałe miejsce - zaśmiał się, sięgając do prawej kieszeni na piersi. Wyjął z niej paczkę papierosów i jednego wsadził do ust. Położył ją na stole, po czym zapalił. Następnie spojrzał na Oskara. - Zapalisz?
Wyciągnął dłoń z opakowaniem w jego stronę.
- Dobre. Amerykańskie.
Wbrew wszystkiemu, wcale nie łatwo zdobyć papierosy zza Oceanu. Johann miał na to swoje sposoby. Dopóki Amerykanie utrzymują neutralność, jakoś będzie dawał radę. Potem może być gorzej. Najwyżej wróci do niemieckich, cóż poradzić.
Jeśli zaś szło o front - krew ani flaki mu nie wadziły. Przyzwyczaił się, kłamstwem byłoby stwierdzić, że nie polubił. Śmierć też była wręcz nieodłączną towarzyszką. Może tamto miejsce nadawałoby się dla niego, skoro tak wygląda. Pewnie naprawdę by mu się podobało. Chociaż, jak się zastanowić, nie spieszyło mu się tam. Uwielbiał swoją pracę. Bardzo. Głęboko zaciągnął się dymem.
- Zechciałbyś opowiedzieć mi o tym coś więcej? Jak się walczyło z Polakami?
Teraz jego czeka współpraca z tym narodem. Niezbyt przyjemna, nawiasem mówiąc. Nie dla niego, oczywiście. Szczerze mówiąc, to nie mógł się doczekać. Z tego, co wiedział, Polacy są uparci i wytrzymali. Raczej nie będą chcieli szybko puszczać pary z gęby. Ale to nawet lepiej. Może w końcu przyjdzie prawdziwe wyzwanie, a nie prosta i szybka robota. Urozmaicenia są mile widziane.
- Chciałbym jeszcze zapytać, kiedy tam wracasz? Czysta ciekawość, sam rozumiesz - uśmiechnął się, wypuszczając dym z ust.
avatar
Johann Blankenburg
Admin

Narodowość : Niemiec, a jakże!
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 02/05/2014
Skąd : Z Mordoru. <3

Zobacz profil autora http://parabellum.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Oskar Weigand on Wto Wrz 02, 2014 3:31 pm

Młodzieniec spojrzał za kobietą spokojnie. Niespecjalnie rozumiał, co to miało być, ale w pewnym sensie lepiej, że odeszła. Za dużo pytań. Cywile powinni wiedzieć jak najmniej o zajściach na froncie. Upił łyk kawy i wbił spojrzenie w mężczyznę, który mu towarzyszył. Wzruszył ramionami, a na pytanie, czy zapali, pokręcił przecząco głową.
-Dziękuje, jednak nie palę.-odmówił grzecznie.
Przymknął powieki. Johanna naprawdę interesowało, co dzieje się na froncie. Mimo tego, Oskar nie lubił o tym opowiadać. W końcu wziął głęboki oddech i wpatrzył się w mężczyznę.
-Zacięta, trudna walka. Polacy są uparci i wytrzymali bardziej, niż niejeden znany mi osobnik. Chronili swojego kraju całymi siłami, ale okazaliśmy się...lepsi...? Wolałbym nie wdrążać się w szczegóły.-przyznał ze spokojem.
Nienawidził walki. Tak było i będzie. Zbyt wiele już widział podczas tej bitwy. Na pytanie, kiedy wraca, uniósł lekko brew. Pokiwał głową.
-Rozumiem. Wracam już dzisiaj, wieczorem.-posłał Johann'owi lekki uśmiech.
avatar
Oskar Weigand

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 11/05/2014
Skąd : Hamburg, Niemcy.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Johann Blankenburg on Wto Wrz 02, 2014 6:51 pm

- Twoja strata - stwierdził. Paczka wróciła na swoje miejsce, do prawej kieszeni munduru.
Wysłuchał ze spokojem godnym psychologa. Oskar powiedział mu niewiele, ale Johann bez problemu wyczuł, że chłopak nie chciał o tym rozmawiać. Trudno mu się w sumie dziwić, młody, to i nie do końca wszystko rozumie, a zarazem może nie widzieć sensu i nie czuć satysfakcji. Nie każdy nadawał się pod psychicznym względem, ale skoro nie mieli wyboru...
- Oczywiście, że byliśmy lepsi. Zawsze tak było. Nikt, żaden człowiek, żaden kraj nie może temu zaprzeczyć. Świat nie protestuje, jak widać - bo świat nie będzie umierał za Gdańsk. Za Polskę. To Polacy będą umierali za świat. Przykre, ale prawdziwe.
Lepszy to specyficzne słowo. Trudno zrobić statystykę, ocenić po tak krótkim czasie. Zresztą, niech tym się zajmują historycy. Kiedyś, w przyszłości. Teraz zajmie się tym doktor Goebbels.
- Dzisiaj... Cóż, miałem jechać do Polski za kilka dni, ale mogę to przełożyć. Wszystko, co miałem zrobić w Berlinie, udało załatwić mi się przedwczoraj i wczoraj. Chętnie pojechałbym trochę wcześniej - przerwał na chwilę. Dopalił papierosa do końca. - Może pojedziesz ze mną? Gwarantuję lepsze warunki, niż w waszych pociągach.
Uśmiechnął się ponownie, następnie zabrał czapkę z poręczy krzesła i umieścił ją na głowie. Wstał.
- Jeśli jesteś zainteresowany, wyjeżdżam pociągiem o 22:30 z berlińskiego Hauptbahnhof.
Skinął mu głową, po czym opuścił kawiarnię. Drażniący zapach w końcu dał o sobie zapomnieć na świeżym powietrzu.

[z/t]
avatar
Johann Blankenburg
Admin

Narodowość : Niemiec, a jakże!
Liczba postów : 57
Data dołączenia : 02/05/2014
Skąd : Z Mordoru. <3

Zobacz profil autora http://parabellum.forumpl.net

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Oskar Weigand on Wto Wrz 02, 2014 7:41 pm

Młodzieniec słuchał mężczyzny w ciszy. Zastanawiało go, skąd wziął się pomysł na wspólną podróż. Johann z pewnością nie robił tego z czystej dobroci serca, jakoś mu to nie pasowało. Odetchnął, ale uśmiechnął się do niego. Pokiwał głową. W sumie lepiej było jechać z kimś takim. Przy okazji znajomym. Nie lubił jeździć "sam". A skoro nadarzyła się okazja, to czemu by z niej nie skorzystać. Dopił kawę.
-Z chęcią.-rzucił jeszcze nim ten opuścił kawiarnie.
Poprawił włosy i rozejrzał się. Skoro tak, pozostało mu jedynie czekać. Wstał spokojnie i skierował się w ostatnie miejsca do odwiedzenia. Przed czasem, gdy pociąg miał odjeżdżać, Oskar poszedł prosto do berlińskiego Hauptbahnhof.
avatar
Oskar Weigand

Liczba postów : 12
Data dołączenia : 11/05/2014
Skąd : Hamburg, Niemcy.

Zobacz profil autora

Powrót do góry Go down

Re: [Berlin] Kawiarnia "Linde"

Pisanie by Sponsored content


Sponsored content


Powrót do góry Go down

Zobacz poprzedni temat Zobacz następny temat Powrót do góry

- Similar topics

 
Permissions in this forum:
Nie możesz odpowiadać w tematach